Menu
Wstąp do związku Kim jesteśmy? Wspieraj związek Napisz do nas

Poznań: Cegielski - redukcja czy reaktywacja?

ceg_wneWywiad z Eugeniuszem Pocztą, przewodniczącym Komisji Międzyzakładowej OZZ Inicjatywa Pracownicza i członkiem Rady Pracowników w Cegielskim.

Co się wydarzyło w Cegielskim od czasu powołania na prezesa HCP Jarosława Laurki i masowych zwolnień we września 2009 roku, w trzy miesiące po objęciu przez niego funkcji?

Poza zwolnieniami odbyła się tzw. „głęboka restrukturyzacja firmy”, jak nazywa to prezes Lazurko. Polega ona na tym, że prezes pozbywa się nie tylko ludzi, ale także majątku. Twierdzi, że wiele rzeczy jest nierentownych, a przedsiębiorstwo musi przynosić zyski. Teoretycznie wydaje się, że ma rację, ale ja pracuję w Cegielskim 40 lat i zadaję sobie pytanie: czy z tych wszystkich produktów, które Cegielski wykonywał, nie tylko silniki okrętowe, ale wagony, silniki trakcyjne, obrabiarki, kuźnia, odlewnia – czy rzeczywiście to wszystko było nierentowne. Jak z tak dużego zakładu, o wielu priorytetach produkcji, okazało się, że nic nie przynosi zysku? Po fabryce obrabiarek została hala, którą kupił Volkswagen, po fabryce W-8 została hala, również ją kupił Volkswagen. sprzedano Fabrykę Pojazdów Szynowych i Fabrykę Silników Agregatowych. Halę i ziemię, gdzie mieściła się fabryka W-7, również szykuję się pod sprzedaż. Magazyny – sprzedane. Wreszcie nierentowna jest W-2, fabryka silników okrętowych, ale tak naprawdę przemysł stoczniowy zamknął ostatecznie polski rząd.

O co w tym wszystkim chodzi? Byłem na takiej uroczystości związanej z 50-leciem współpracy HCP z MAN-em, jednym z licencjodawców Cegielskiego. Widać było, że tak powiem, „przyjaźń”. Nagle okazuje się, że silników produkować nie będziemy, „nie bo nie”, bo MAN nie jest dobry, bo koszty za wysokie i tak dalej.

Zarząd zmienił strategię…?

Zaraz. Nie zarząd, bo choć jest on kilkuosobowy, to faktycznie główną rolę odgrywa Jarosław Lazurko, moim zdaniem faktycznie podejmując decyzje jednoosobowo. Ja nie wiem jaki on ma pomysł na Cegielskiego. Może żadnego.

Jarosław Lazurko przez trzy lata był szefem Cegielskiego, został teraz wybrany ponownie prezesem na nową trzyletnią kadencję – jak zatem oceniasz jego dotychczasowe dokonania? Wiemy, że zwolnił setki pracowników, wysprzedał dużą część majątku, ale czy uruchomił jakąś nową produkcję?

Musimy wiedzieć, że w okresie tych trzech lat Cegielski sprzedał bardzo mało - ok. 10 silników. Tak naprawdę, część z tej produkcji była rozpoczęta przed nastaniem rządów Jarosława Lazurki. Jemu możemy przypisać… 3 silniki. Nie tak dawno temu produkowaliśmy rocznie - powiedzmy - kilkanaście, a nawet ponad dwadzieścia silników rocznie. Sam prezes twierdzi oficjalnie, że silników okrętowych robić już nie będziemy. Pytanie jest w takim razie, co będziemy produkować? Niby ma ją zastąpić produkcja silników na potrzeby energetyki, ale zleceń na nie przez te 3 lata nie było. Wystawiamy na targach jakieś projekty, są porobione makiety, zdobywamy jakieś medale, ale za tymi medalami nie idzie produkcja. Bierzemy udział w przetargach i też nic.

Przestawienie produkcji Cegielskiego na potrzeby energetyki nie są pomysłami nowymi. Ta dyskusja zaczęła się przed nastaniem prezesa Lazurki, jakieś przynajmniej 5 lat temu. Mowa była także o produkcji wiatraków. Promotorem takiego kierunku rozwoju był nieżyjący Marcel Szary, delegat załogi HCP do prac w zarządzie. Silnie naciskał na „nowy produkt”. Są tego ślady w jego wypowiedział dla mediów.

Tak, to prawda. Widziałem nawet niektóre opracowania na ten temat, które pokazywał mi Marcel. Fakty są takie, że z nową produkcją nie ruszono. Za czasów prezesa Wiatra miała powstać pierwsza elektrownia Cegielskiego itd. W dalszym ciągu pozostaje otwarte pytanie: z czym nowym Cegielski ma wyjść, co ma produkować? Na deskach konstruktorów – jak z nimi rozmawiam – takiego projektu niestety nie ma. Nie przygotowujemy żadnego konkretnej realizacji. O tym mówi tylko prezes Lazurko. Przez te wszystkie lata zjeździł cały świat: Chiny, Korea, Brazylia, Nigeria, Wietnam, Bangladesz, Iran itd. Trudno ganić prezesa, że jeździ „za robotą”, ale nic mu z tego nie wyszło. Cały czas twierdzi, że był wprowadzany w błąd, że trzeba czekać, że jak to wszystko przyniesie wreszcie efekt, to będzie musiał zatrudniać nowych ludzi…

Przestoje, na które wysyłano znaczną część załogi, miały miejsce przez dwa lata - od jesieni 2009 roku do końca 2011. Zatrudnienie spadło z 1450 osób do niespełna 600 obecnie. Wszyscy dziś przychodzą do pracy. Co oni w taki układzie robią?

Robi się różnego typu usługi, zwłaszcza na spawalni. Nie są to jednak rzeczy skomplikowane technologicznie i raczej pomagają jedynie zmniejszyć straty. Dodatkowo robimy części zamienne do silników, które do tej pory Cegielski wyprodukował, ale ze zrozumiałych względów, ta produkcja będzie wygasać. Wreszcie pracownicy robią prace porządkowe: remontują hale, malują, a także złomują. Cegielskim stał się wielkim producentem złomu, tnie się i sprzedaje wszystko, od starych szafek narzędziowych, części zapasowych, po urządzenia. Przetrzymywanie ludzi na postojowym dowodziło, że prezes sobie nie radzi. Podjął zatem decyzję, że wszyscy wracają.

Poruszmy teraz problem prywatyzacji. Zapowiedziano ją ponownie. Jak prezes Lazurko widzi ten problem?

Będąc na spotkaniu z prezesem zapytałem wprost, co my tak naprawdę sprzedajemy? Fabryki produkującej silników już przecież nie ma? Na to on, że będzie sprzedawać markę: H. Cegielski – Poznań SA., czyli że sprzedawać będziemy logo bez produkcji. W takim układzie można to kupić na cele deweloperskie, jako teren budowlany, bardzo atrakcyjny. Nie wiem, kto kupi mury bez konkretnej produkcji? Kiedyś byliśmy zdolni robić silniki, a dziś co my jesteśmy zdolni robić? Jak ta prywatyzacja ma wyglądać? Jest ona ciągle przesuwana w czasie, mówi się o niej od lat, co roku, także za kadencji Jarosława Lazurki. Prezes twierdzi, iż nastąpi to w 2013 roku, że zainteresowanie jest duże, a on już ma klienta. Trudno w to uwierzyć. Przygotowujemy jednak, jako związki zawodowe, pakiet osłonowy dla pracowników. Jest w tej chwili u prawników. Niedługo zostanie zapewne uzgodniony, jako wspólne stanowisko wszystkich organizacji.

A co mówi się na fabryce?

Robotnicy są przekonaniu, że Cegielskiego w całości przejmie ostatecznie Volkswagen. Ale być może dla ludzi nie będzie to takie złe, patrząc na to, co się teraz dzieje.

Powrót na górę